niedziela, 6 lipca 2014

#1. Ashton



T.I. - twoje imię                                                                                                      
                                                                               
 Siedziałam na ławce w parku i czytałam swoją ulubioną książkę. Byłam tak zaczytana, że nie zauważyłam kiedy ktoś się do mnie przysiadł. Jednak po dłuższym czasie zaczęłam się irytować, ponieważ czułam na sobie świdrujący wzrok.
- Masz jakiś problem, który trzeba rozwiązać? – zapytałam nie odrywając wzroku od książki
- Nie, jestem Ash – usłyszałam męski głos
-  Jednak masz problem, twoje imię rymuje się z ‘trash’
Chłopak się zaśmiał – Zabawna jesteś. Co czytasz?
- Książkę
- To widzę, ale o czym?
Spojrzałam na niego, pierwsze co zobaczyłam to jego słodki uśmiech, nie mogłam oderwać od niego wzroku
- Hallo tu ziemia – Ash pomachał mi ręką przed twarzą
Ocknęłam się i wyjaśniłam mu fabułę utworu, chłopak z zainteresowaniem słuchał moich słów, nie sądziłam, że ktoś może się tak zainteresować tym co lubię. Zwykle było tak, że miałam całkiem odmienny gust od innych.
- Brzmi świetnie – uśmiechnął się szerzej – Czy mógłbym ją kiedyś od Ciebie pożyczyć?
Patrzyłam na niego zszokowana, jeśli wyraża chęć pożyczenia ode mnie czegoś to znaczy, że będziemy musieli się jeszcze spotkać – Sserio?
- Jasne, wydaje się świetna.. tak samo jak ty – zarumienił się tak samo jak ja – A tak w ogóle jak masz na imie?
- (T.I.)
- Ciekawe imię, wnioskuję że nie jesteś stąd – przyglądał mi się
- Przyjechałam z Polski na wakacje
- Aaaa czyli to prawda, że Polki są piękne – puścił mi oczko, a ja zrobiłam się jeszcze bardziej czerwona
Siedzieliśmy w parku jeszcze długi czas, Ashton wręcz błagał mnie, żebym nauczyła go kilku słówek i zwrotów po polsku.
Spotykaliśmy się przez kilka kolejnych dni, spędziłam z nim najlepszy czas mojego życia, bawiłam się z nim tak dobrze jak nigdy, zapomniałam o wszystkich moich problemach.
Nadszedł dzień mojego wyjazdu, nie chciałam opuszczać Australii, ale niestety musiałam, niedługo zaczynała się szkoła. Umówiłam się z Ashton’em na lotnisku, ale nie było go, cały czas do niego dzwoniłam lecz nie odbierał. Kiedy zajęłam swoje miejsce na pokładzie samolotu rozpłakałam się, przez niecały miesiąc zdążyłam się z nim mocno zżyć, zaufałam mu, ale zawiódł mnie.. jak większość osób które uważałam za przyjaciół.
Pół lotu przepłakałam, mimo iż starałam się powstrzymać, a drugie pół przespałam zmęczona płaczem.
Po kilkunastu godzinach byłam już w Polsce, na lotnisku jednak nie było nikogo z mojej rodziny.
- Aash..? – patrzyłam w mocnym szoku na szatyna stojącego przede mną
- Płakałaś? – uśmiech zszedł mu z twarzy, podszedł bliżej i kciukiem otarł łzy z moich policzków
- Miałeś być na lotnisku..
- Jestem, nie mówiłaś na którym mam być
- Co tu robisz?
- Nie umiem cię zostawić.. zależy mi na tobie (T.I.) – powiedział patrząc mi w oczy, nachylił się i mnie pocałował. Poczułam jak oblewa mnie fala gorąca, zatracałam się z każdym jego pocałunkiem, marzenie które miałam od drugiego dnia naszej znajomości właśnie się spełniło, a ja nie mogłam być bardziej szczęśliwa niż w tym momencie.
                                                                                                        
Oto i pierwszy imagine na tym blogu :D Im więcej i częściej będzie komentarzy, tym więcej weny będę miała więc zachęcam do komentowania :)
W Australii Ash ma już urodziny więc STO LAT ASHTON KOCHAMY CIĘ :3 My możemy się jeszcze pocieszyć Ash'em nastolatkiem XD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz